wtorek, 3 stycznia 2017

Pierwsze podejście

Poprzednią skuchę uznaję za trening, za rozpoznanie przeciwnika, a nie za przegraną walkę.
A zatem dzisiaj:
15:10 - wypalenie papierosa z postanowieniem, że to ten ostatni
15:15 - 15:30 - gorąca i zimna kąpiel aby oczyścić ciało i umysł

Jest godzina prawie 20:00 i ataków głodu nikotynowego było już co najmniej kilkanaście:
- "Zapal, będzie ci łatwiej, po co masz sobie tworzyć kolejny stres"
- "Zapal, ze mną, świnią-nikotyną zrobisz to sprawniej i szybciej, a beze mnie nie zrobisz nic"
- "Zapal, beze mnie nie jesteś w stanie nawet wziąć pióra do ręki i czegokolwiek napisać"
- "Zapal, biedaku, bo nawet jak czytasz książkę to się beze mnie męczysz"
- "Zapal, bo beze mnie nawet jednego posta nie napiszesz na blogu o walce... ze mną"

Gdybym chciał określić jakie uczucia fizyczne określają ten głód, to:
- "falowanie" jakiejś wielkiej płyty w mózgu
-  przepompowywanie przeolbrzymich ilości powietrza przez usta (nawet gdy są zamknięte), gardło i płuca
- lekkie drżenie całego ciała jakby gdzieś pod spodem

Pomóżcie Kochani wytrwać, bo zbliża się dopiero czwarta godzina abstynencji, a jest bardzo kiepsko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz