środa, 4 stycznia 2017

Drugie podejście i klapa

Upadłem wczoraj wieczorem. Zapaliłem. I dzisiaj już paliłem normalnie, ale gdzieś pod spodem ciągle czaiła się we mnie chęć ucieczki z nikotynowego więzienia.
Postanowiłem dokonać świadomego rozdwojenia jaźni. Nie pozwoliłem aby jedna część mnie (ta dobra, która nie chce palić) powiedziała tej drugiej części mnie (złej, która chce palić), że zamierzam znowu zaatakować. I o 15 spokojnie zaciągnąłem się, odłożyłem papierosa i pokazałem mu tzw "wała".
Nie mogę pozwolić na to, aby miłość do nikotyny była silniejsza od miłości do mojej żony.
Poza tym może metoda postrzegania zjawiska jest błędna w moim przypadku i to nie ja chcę nikotyny, ale nikotyna mnie. Na razie robię więc takie właśnie założenie i kiedy przyjdzie aby mnie zawołać, zignoruję ją, a jeżeli nadal będzie wołać na tyle głośno, że będzie mi to przeszkadzać, uciszę ją serią zajęć. Jeżeli ona atakuje i chce mnie wypełnić, to spróbuję odwrócić ten atak, wypełniając nikotynę sobą. Celowo nie używam pojęcia "chęć zapalenia", ale nikotyna, personifikuję ją, bo z kimś konkretnym łatwiej jest walczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz