wtorek, 3 stycznia 2017

Decyzja

Nie mogę patrzeć na zasmuconą twarz mojej zazwyczaj radosnej żony, gdy biorę do ust papierosa (elektronicznego), dlatego postanowiłem zrobić prezent mojej Najukochańszej i rzucić, ale przyznać się do niepalenia dopiero po siedmiu miesiącach (jako prezent na rocznicę ślubu). I nagle okazało się to... niemożliwe! Uzależnienie jest potwornie silne.
Wczoraj o godzinie 10:10 rano postanowiłem zapalić tego ostatniego (oczywiście czytałem książkę Allena Carra, ale z opłakanym skutkiem). W wielkich mękach wytrzymałem do dzisiejszego poranka, który okazał się dla mnie porażką. Kąpiel, kawa i... przeklęty papieros. Natychmiast wróciłem do standardu, a więc palenia co chwilę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz